<title_newspaper=Przyjacika> 
<title_article=> 
<author_1=Stasia Kowalewska> 
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year=1953> 
<month=02> 
<date=1953-02-15> 
<period=w> 
<status=1_obieg> 
<support=paper> 
Droga Przyjaciko!
Jestem mod dziewczyn, mam 19 lat. Moja matka jest chyba najlepsz mam. Jest mdra, przez cae ycie pracuje i daje nam dobry przykad. Jest nas troje dzieci i kade z nas wie, e kady czowiek, a wic i my  ma swoje obowizki. Nauczya nas tego matka, chocia nigdy nie mwia moraw, jak to czsto sysz w domu moich koleanek. Jeeli moja mama codziennie wstaje o 6 rano, aby pj do pracy  a wraca okoo 5  to czy ja mogam si omieli nie pj do szkoy bo mi si nie chciao?. A jeeli moja mama przyniosa do domu dyplom uznania za prac  to czy my dzieci moglimy przynosi dwjki? Moja mama chodzi na zebrania i nigdy nie ma do mnie pretensji o to, e i ja pracuj spoecznie, e chodz na zebrania. A inne mamy, ktre nie pracuj czsto tego nie rozumiej. Mojej mamie nikt nie powie: a co ty tam wiesz, ani gdzie si tej mdroci nauczya, w sklepie czy przy kuchni  jak mwi m Haliny K. do swojej ony. Do mojej matki nikt si tak nie odezwie, bo to byaby po prostu gupota  przecie moja mama radzi sobie z maszyn, jest czonkiem Rady Kobiecej, dostaje premie za przekraczanie normy i pracuje jako robotnica od dwudziestu lat. Cieszymy si, e nasz mam wszyscy szanuj. Musi by przykro, jeli ma si matk, ktrej nie szanuje nawet ojciec. Gdyby Halina K. przysza do naszego domu i porozmawiaa z moj matk, to na pewno zrozumiaaby, jaka jest rnica pomidzy kobiet, ktra pracuje i ktra nie pracuje.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 